ISSN 2082-2553. Wydanie nr 4849, 4 marca 2021r.
zaloguj się
zarejestruj się
reklama Zapraszamy
reklama

BolecFORUM Rozpocznij nowy temat
ROZPOCZNIJ NOWY TEMAT
reklama

reklama

BolecForum


Zgłoszenie treści posta do moderacji

Zgłaszający:

Temat dyskusji: Tajemnica szmaragdu

Treść posta:
c.d.
---------------------------------------------
Dawna ściana z wejściem i schodami była właśnie tą ścianą skierowaną w stronę dębu. Bolesław wrócił na skraj drogi po neseser, przyniósł go i klęknąwszy postawił tym razem płasko na mchu, aby ułatwić sobie jego otwarcie. Dwa szybkie kliknięcia zamków i neseser się otworzył. Bolesław odchylił wieko, a w środku Julia zobaczyła coś jakby czterokołową kosiarkę do trawy, kilka poskładanych rurek, przewodów, jakieś urządzenie z kilkoma guzikami i pokrętłami oraz cyfrowy wyświetlacz przypominający tablet. Julii trudno było odczytać nazwę tego urządzenia, a tym bardziej odgadnąć jego przeznaczenie.
Bolesław nadal klęcząc przy walizce podniósł wzrok na Julię, uśmiechnął się szeroko i z nutą dziecięcego podniecenia w głosie, jakby chwalił się kolegom trzydzieści lat temu swoim nowym Atari, rzucił do Julii:
- Fajne cacko, co nie? Georadar impulsowy. Droga zabawka. Dzięki niemu szybko zlokalizujemy wszystko, co znajduje się pod ziemią. Jeżeli oczywiście cokolwiek jest tam zakopane.
- Rany, Bolek. I ty to potrafisz poskładać? A nie wybuchnie toto aby? – zażartowała Julia błądząc wzrokiem po cacku, przytarganym w poświęceniu i pocie czoła przez Bolesława aż z parkingu przy Leśnym Potoku.
- Nie tylko poskładać, ale i obsługiwać. Ale do prawidłowego wykonania skanowania terenu potrzebuję pomocy drugiej osoby. To nie takie trudne, Jul, jak się wydaje. – wyjaśnił Bolesław. - Mam tylko nadzieję, że chłopaki naładowały akumulatory. To ważne, bo naprawdę nie wiemy jak duży teren mamy do przeszukania.
- Myślisz, że damy radę przed wieczorem? – zaniepokoiła się Julia, krzywiąc jednocześnie na słowo „Jul” – Słońce już nisko...
- Jeżeli dobrze się postaramy oblecimy w godzinę nawet i dwieście metrów kwadratowych. Ale myślę, że nie trzeba będzie aż tyle. – zapewnił ją Bolesław.
- Jeśli nas zobaczy jakiś leśnik pewnie powiesz mu, że przyjechaliśmy przetestować naszą ganc nówkę kosiarkę w trudnych warunkach polowych? – podsumowała w swoim stylu Julia i znów obydwoje wybuchnęli śmiechem.
- Albo że mamy wysyp grzybów, to i nie ma sensu używać nożyków. – kolejna salwa śmiechu. Niegdyś potrafili tak kilkanaście razy odbijać do siebie dowcipy jak piłeczkę pingpongową. Czasem aż do łez i bólu brzucha. - Tak to właśnie niestety będzie dziwnie i podejrzanie wyglądać. Jakbyśmy kosili mech, albo odkurzali igliwie. Ale nie ma co dłużej zwlekać. Do dzieła! Może nikomu akurat nie przyjdzie ochota spacerować tą drogą i nie będziemy się musieli głupio tłumaczyć.
Bolesław wyciągał i sprawnie składał wszystkie elementy urządzenia jedno po drugim. Tak sprawnie, jakby składał wyczyszczony i naoliwiony karabin maszynowy, co pewnie z racji wykonywanego przez wiele lat zawodu, na pewno czynił setki, jeśli nie tysiące razy. Składanie i skręcanie cacka z różowego nesesera trwało nie więcej niż trzy minuty. Ewidentnie Bolesław znał się na rzeczy. Potem, kiedy urządzenie rzeczywiście zaczęło już wyglądem przypominać czterokołową kosiarkę do trawy z tabletem przymocowanym do uchwytu, powtykał jeszcze w różne miejsca kilka kabelków i wreszcie wcisnął przycisk ON. Zapaliły się światełka, a ekran tableta rozjaśnił. Julia mogła przeczytać szereg komend po angielsku, z czego zrozumiała w zasadzie tylko dwa: „testing…” i „ok”. Nie należała do poliglotów. W ich czasach podstawowym językiem obcym nauczanym w szkołach był język rosyjski.
----------------------------------------------------
c.d.n.

Powód zgłoszenia:
Przepisz kod z obrazka