Siedzę na koniu!
Nie wiesz co zrobić ze swoim życiem? Czujesz monotonię dnia codziennego? - pisze BolecMama.
BolecMama (fot. sxc.hu)
Wszyscy znamy, chociaż pobieżnie, historię „Madzi z Sosnowca” i jej wyrodnej matki, niejakiej „Katarzyny W”. Tragiczna opowieść przerodziła się w makabryczny serial, który nie wiadomo jak się skończy. I który stale zatacza coraz bardziej kuriozalne kręgi. Widząc kolejne nagłówki tablidów krzyczące o tym, że wspomniana Katarzyna „teraz ma czas na swoje pasje”, albo że planuje „ucieczkę z Polski” okraszone… rozbieranymi zdjęciami dzieciobójczyni ogarnia mnie… no właśnie sama już nie wiem jak to uczucie nazwać. Zdjęcie niezbyt urodziwej „celebrytki”, w samej bieliźnie siedzącej na koniu jest chyba Everestem medialnego przegięcia… no jasnej cholery jak tak można?! A to nie koniec bzdur, bo wystarczy wziąć gazetę do rąk i przeczytać tekst z okładki. Owa Katarzyna rozmawia z duchami! Ot tak, od czasu do czasu ucina sobie pogawędkę ze swoim nieżyjącym dzieckiem, koniecznie podczas pełni księżyca.
Jak by tego było mało to chyba powoli zaczyna się krystalizować prawdziwa kasta kobiet „znanych z zabicia swojego dziecka”, które na swojej zbrodni więcej zyskały niż straciły. Jak się okazuje, Katarzyna W spotkała w areszcie inną znaną postać, Beatę Ch., matkę dwuletniego Szymona, zakatowanego na śmierć, którego ciało odnaleziono w cieszyńskim stawie. Panie ucinały sobie pogawędki (miały cele łączone), wzajemnie się siebie radziły i można powiedzieć, że wręcz się zaprzyjaźniły. Ciągnie widać swój do swego.
Zastanawiam się tylko do czego to wszystko zmierza. Już wiadomo, że na wysoką karę dla tej pani nie ma co liczyć, co najwyżej będą to pewnie jakieś „zawiasy”. A jej marzenie się spełniło, jest na pierwszych stronach gazet. I to nie z czarnym paskiem na oczach albo z zamazaną twarzą i ostrym, agresywnym nagłówkiem. Co to to nie! Uśmiechnięta Katarzyna W spogląda na nas z pierwszej strony poczytnej gazety siedząc na koniu w samym bikini. Czekam, aż zacznie ona zapowiadać pogodę, albo występować w reklamach. A wy jak myślicie, jaka jest przyszłość tej pani? Piszcie do mnie na bolecmama@bolec.info !

